To co najbardziej cenię w czasie urlopu to święty spokój, optymalny klimat, co znaczy, że nie może być zbyt chłodno, ani zbyt ciepło, ani zbyt sucho i ogólne wrażenie jakie wywierają na mnie miejscowi. Poza Malediwami (na które mam nadzieję się wreszcie kiedyś wybrać) i Peru (do którego chciałbym jeszcze raz wrócić, ale nie wracać co roku) najlepszą krainą do życia jest Hiszpania. Wszystkie te zalety Hiszpanii to nie tylko piękne zdjecia reklamowe - wszystko to można tam znaleźć na co dzień.
Dużym problemem dla osób, które udają się na urlop do innego kraju jest brak znajomości języka. W Hiszpanii można porozumieć się po niemiecku, włosku, angielsku. Niemniej jednak dużą przyjemność sprawia poznanie paru słówek w nowym języku. Język Hiszpański ma podobne brzmienie do języka Polskiego w związku z czym nie sprawia to dużej trudności, żeby szybko nauczyć się mówić elementarnym zasobem słówek.
Moją przygodę z Hiszpanią rozpocząłem w 2000r. od wyjazdu na zjazd do Barcelony. Było to jeszcze wtedy kiedy Hiszpania nie należała do Unii Europejskiej, więc możliwe było istnienie stref wolnocłowych. Strefa wolnocłowa była koło portu. Moi koledzy zaopatrywali się wtedy we wszystko np. aparaty, kamery wideo, sprzęt do wędkowania. Jak dla mnie fotografia cyfrowa w tamtych czasach to było ekskluzywne hobby i mnie akurat nie było na nie stać.
Jedno co najbardziej utkwiło mi w pamięci z wyjazdów do Hiszpanii to Santiago da Compostello. Miasteczko jest właściwie jedną wielką starówką. Mnóstwo jest w nim kościołów, które wyglądają tak jak te kolonialne w Ameryce Południowej. Liczne są małe restauracyjki w wąskich uliczkach. W wielu miejscach można spotkać galerie sztuki - bardzo często sztuki współczesnej. Generalnie wszechogarniające poczucie błogostanu. Zawsze będę chciał tam wrócić.